BLOGOSFERA,Chiny news

Wojciech Szymczyk: Podwójna ’11’ (双十一), czyli szał zakupów w Chinach

Przyznam, że nie pamiętam już, kiedy pierwszy raz kupiłem coś na chińskiej stronie Taoabo. Nie pamiętam także, co to było. Jeśli pójść tropem chińskich specjalistów badających chiński internet i badających jak zmieniało się zachowanie kupujących za pośrednictwem internetu w Chinach, to zapewne jednym z pierwszych moich zakupów była książka. Owszem, kilkanaście książek kupiłem internetowo, choć głowy nie dam, czy był to akurat mój pierwszy zakup.

—————

Dzisiaj zaś czy to książka, aparat, komputer, kawa z Wietnamu lub też biała kawa z Malezji, a może w końcu suszone mięso z Singapuru – kupuję w internecie. Ostatnio udaje mi się także zaopatrywać w polskie mleko (w końcu polskie produkty trzeba promować). Powód? Jest taniej niż w tradycyjnych sklepach (bo sprzedawcy nie muszą płacić na powierzchnię w sklepie), jest szybko (w większości przypadków dzień, maksymalnie dwa i zakup jest u nas), nie ma problemu ze zwrotami. Ubranie za duże, rozmiary nie trafiony? Kolor nie taki? Nie ma problemu – zwróć, sprzedawca odda pieniądze, zaproponuje ewentualnie coś innego. Problemy? Owszem, słyszałem, o takowych, ale mi jak do tej pory nie przytrafiło się. Być może wynika to z tego, że nie kupuję zbyt często, a być może po prostu z tego, że kupuję od sprawdzonych dostawców?

Czy kupowanie w internecie jest popularne? Zamiast odpowiedzi wprost, pozwólcie, że opowiem Wam pewną historię. Gdy niejaki Jack Ma zaczynał biznes zwący się Alibaba (a było to w roku 1999), nikt zapewne nie spodziewał się, że wkrótce zostanie jednym z najbogatszych ludzi (i to nie tylko w Chinach, ale na świecie). Ten nauczyciel angielskiego, który angielskiego uczył się w pięknych okolicznościach przyrody wokół Jeziora Zachodniego w mieście Hangzhou, zarządzający nie tylko serwisem Alibaba, ale i Taobao oraz T-mall (żeby poprzestać na tych kilku) zmienił Chiny. W jaki sposób? A chociażby w taki, że umożliwił chińskim firmom łatwiejsze nawiązywanie kontaktów z zagranicznymi klientami (Alibaba), jak też dał Chińczykom możliwość łatwego kupowania wprost sprzed komputerów podłączonych do internetu, teraz zaś także za pośrednictwem telefonów.

jack-ma
Jack Ma (马云), zdjęcie ze strony: http://english.sina.com/business/2013/0115/549304.html

Jeśli weźmie się pod uwagę, że w Chinach obecnie ponad 500 milionów ludzi ma dostęp do internetu za pośrednictwem komputera (do tego ponad 250 milionów ludzi ma telefon z systemem Android, czy też iOS), to powoli zaczyna wyłaniać się obraz tego, jaki to potencjał dla handlu on-line istnieje w Chinach.

Brakowało jeszcze święta dla tych wszystkich, którzy lubią siedzieć przed komputerami, lubią zakupy i lubią promocje (jak widzicie – może to być niemal każdy – o to też w tym chodzi). Stąd też dla nas wyjątkowy Dzień Niepodlegości, 11 listopada, w Chinach nazywany Dniem Singla (to od jedynek w dacie), w Chinach stał się właśnie takim nieformalnym dniem zakupów on-line. Dlaczego właśnie ten dzień? Pewnie z racji na to, że tego dnia single chińscy lubią się nawzajem obdarowywać prezentami – a w końcu gdzie je lepiej kupić, będąc singlem, niż w internecie?

11_11

Tak oto, zapoczątkowane w roku 2009 święto podwójnych ’11’ szybko zaczęło nabierać znaczenia. W zeszłym roku, w trakcie jednego dnia, sprzedaż za pośrednictwem serwisów Taobao i Tmall wyniosła, uwaga, uwaga: ponad 19 miliardów rmb (ponad 3mld USD). To jest suma wprost niewyobrażalna, jak się nad tym zastanowić. Jeden dzień i zakupy na ponad 3 mld USD. Jeszcze nie dociera? Ok, za te 3mld USD – gdyby Chińczykom przyszło do głowy wspomóc Polskę, a nie kupić sobie ciuchy (główny zakup), aparat, buty, czy co tam jeszcze – moglibyśmy wybudować jakieś 225km autostrad (przy średnim koszcie wybudowania 1km autostrady 40 milionów pln). W tym roku – na to wygląda – sprzedaż pobiła po raz kolejny zeszłoroczny wynik i wyniosła, bagatela, ponad 30 miliardów RMB.

Firmy kurierskie znowu czeka masa pracy – w zeszłym roku firmy te pracowały pełną parą niemal 24h na dobę przez cały kolejny miesiąc, zatrudniając dodatkowe osoby, bo nie były w stanie sobie poradzić z olbrzymią liczbą przesyłek – miały ich ok 50 milionów! Wiekszość tych paczek zawierała, jak już wspomniałem, ubrania. Sprzedano ich za ponad 7mld RMB…

Do tego oczywiście należy doliczyć wartość sprzedaży innych graczy na rynku (niestety, ale pozostali nie kwapią się z podawaniem tych danych – stąd też w otwarte karty gra jedynie lider tego rankingu).

Żeby zobrazować tempo przyrostu – w roku 2009, gdy Taobao zapoczątkowało swoją akcję podwójnej ’11’, sprzedano towary za ok milion RMB. Rok później, za ponad 1 miliard RMB. W roku 2011 – za ponad 5 miliardów. Rok temu – za miliardów 19. W tym roku? Na razie mówi się o 30miliardach RMB…

Ten zakupowy dzień porównywany jest do amerykańskiego Cyber Monday, który to został wykreowany w roku 2005 i miał na celu nakłonienie Amerykanów do zakupów za pośrednictwem internetu. W zeszłym roku CyberMonday przegrał wirtualny pojedynek z chińskim dniem podwojnych jedenastek – w USA sprzedano towary za niecałych 8miliardów RMB – co przy 19 miliardach w Chinach wygląda skromnie.

Zresztą Taobao i Tmall to maszyny – wartość sprzedanych towarów w roku 2012 to ponad 730 miliardów RMB (ok 345mld PLN – nasz roczny budżet to niecałych 250mld PLN). No i teraz sami powiedzcie – jak tu nie kupować za pośrednictwem internetu?

Czy wobec tego tradycyjny handel jest w odwrocie? Zapewne, choć walczy jak może. Wciąż otwiera się nowe centra handlowe, bo mimo wszystko spora rzesza ludzi lubi oprócz zakupów napić się mlecznej herbaty, zjeść jakiegoś szaszłyka, czy jeśli to ma być coś słodkiego to jakieś ciastko w jednej z wyrastających jak grzyby po deszczu cukierniach. Większość w końcu lubi wziąć towar – niech to bedzię ubranie, aparat, czy zabawka dla dziecka – do ręki. Do tego po zakupach wybrać się do restuaracji, do kina, do kosmetyczki, manikurzystki, czy załatwić coś w banku. Wystarczy się wybrać w weekend do tych centrów żeby przekonać się, że ludzi tam nie brakuje, nawet jeśli do restuaracji trzeba potem odstać swoje w kolejce…

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Wojciech Szymczyk: Podwójna ’11’ (双十一), czyli szał zakupów w Chinach Reviewed by on 13 listopada 2013 .

Przyznam, że nie pamiętam już, kiedy pierwszy raz kupiłem coś na chińskiej stronie Taoabo. Nie pamiętam także, co to było. Jeśli pójść tropem chińskich specjalistów badających chiński internet i badających jak zmieniało się zachowanie kupujących za pośrednictwem internetu w Chinach, to zapewne jednym z pierwszych moich zakupów była książka. Owszem, kilkanaście książek kupiłem internetowo, choć

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Wojciech Szymczyk - rocznik '80, od roku 2005 mieszkający i pracujący w Chinach. Pracował w Chinach dla polskich firm Komandor i Tuplex, obecnie pracuje w Szanghaju jako osoba odpowiedzialna za zakupy i kontrolę jakości dla firmy Cersanit/Rovese. Nieprzerwanie od roku 2005 prowadzi blog o Chinach - Zapiski z Państwa Środka (szymczyk.foxnet.pl)

Pozostaw odpowiedź