BLOGOSFERA

10 lat w Indiach – Praca w pięciogwiazdkowym hotelu

Kilka dni temu była u nas siostrzenica żony. Skończyła hotelarstwo w Behror (potem przeniesiono tę szkołę gdzieś do Pendżabu) i ku mojemu zaskoczeniu dostała pracę w Gurgaonie w hotelu należącym do grupy Taj. To chyba najlepsza grupa hoteli w Indiach, nie wiem do kogo należy. To właśnie w ich hotelu mieszkali ministrowie, którzy uczestniczyli w szycie UE–ASEAN.

Ciekawa jest metoda wynagradzania dziewcząt. Znam dwie. Siostrzenica pracuje w restauracji, a jej koleżanka zajmuje się sprzątaniem (housekeeping). Jak na licencjat, to chyba niezbyt olśniewająca kariera, ale od czegoś trzeba zacząć.

Picture-036
Pokój w tym hotelu kosztuje dziś jakieś 300 dolarów, a trzeba wziąć pod uwagę ostatnie osłabienie indyjskiej waluty. Jeszcze niedawno cena w dolarach byłaby 20 proc. wyższa.

Pensja takiej dziewczyny, jak te dwie wyżej wspomniane, sytuuje się raczej gdzieś w środku, a nie na dole hotelowej hierarchii i wynosi 13 tys. rupii indyjskich, czyli nieco ponad 200 dolarów. Ale na szczęście to nie wszystko: hotel daje im trzy posiłki, ubranie (choć dziewczyna z North Eastu w sari wygląda równie egzotycznie jak Polka, ale goście nie wiedzą o tym), firma zawozi je do domu i wynajmuje mieszkanie. To mieszkanie mieści się na bardzo drogim osiedlu (klub, basen, ścieżka do joggingu, sklepik) – ma salon i pięć sypialni i mieszka w nim pięć dziewczyn, czyli każda ma sypialnię dla siebie. Miejsce absolutnie bezpieczne. Oczywiście nie ma mowy o żadnych odwiedzinach ani chłopakach.

Zresztą dziewczyny nie mają czasu na chłopaków. W pracy maja kilkugodzinna przerwę, ale z tego hotelu nie ma gdzie wyjść. Z jednej strony autostrada w indyjskim wydaniu, z innych raczej mało ciekawe dzielnice albo inne hotele. Osobiście nigdy bym się tam nie zatrzymał, ale ktoś ten hotel tam zbudował. W czasie wolnym więc dziewczyny śpią w hotelu, mają na to specjalne pomieszczenia. Ale za to w hotelu spędzają ponad 10 godzin.  Hotel też codziennie pierze im stroje.

Takie mieszkanie, w którym przebywają dziewczyny, to pewnie kolejne 100 tys. rupii miesięcznie, czyli więcej niż pensje wszystkich pięciu lokatorek. Może ma to jakiś sens. Na początku nawet wydaje się fajne. Dziewczyna mieszka w miejscu, na które my nie możemy sobie pozwolić, ale z drugiej strony dysponuje minimalną ilością gotówki. Trudno coś odłożyć.

Na pewno to przywiązuje pracowników do hotelu. Ale jak takie dziewczyny mają np. wyjść za mąż przy tak niskich pensjach? Tym bardziej, że Delhi jest drogie, samodzielne dojazdy nie są łatwe itd. Z drugiej strony jakoś nie przypominam sobie starszych kobiet w hotelu. Faktem jest, że jak dziewczyna wychodzi za mąż lub ma dzieci, to na ogół przestaje pracować, ale nie wszystkie. Czy one awansują, czy hotel się ich pozbywa? Tego nie wiem.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  • 0
  •  
  •  
  •  
10 lat w Indiach – Praca w pięciogwiazdkowym hotelu Reviewed by on 30 stycznia 2014 .

Kilka dni temu była u nas siostrzenica żony. Skończyła hotelarstwo w Behror (potem przeniesiono tę szkołę gdzieś do Pendżabu) i ku mojemu zaskoczeniu dostała pracę w Gurgaonie w hotelu należącym do grupy Taj. To chyba najlepsza grupa hoteli w Indiach, nie wiem do kogo należy. To właśnie w ich hotelu mieszkali ministrowie, którzy uczestniczyli w

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  • 0
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Włodzimierz Madziar

Autor niniejszego artykułu od 12 lat mieszka w New Delhi, gdzie wraz z żoną prowadzą własną firmę Oriental Adventure Pvt. Ltd. http://indianadventure.eu Główne obszary działania to: - konsulting głównie dla polskich przedsiębiorstw planujących działania w Indiach - turystyka (organizacja indywidualnych wypraw i wyjazdów biznesowych do Indii - eksport i import Żona autora pochodzi z Manipuru, stąd szczególnie bliskie są mu problemy North-Eastu.

komentarze 2

  • Sam nie wiem, jak hotelowi się to opłaca. Może oni płącą za takie mieszkanie mniej. Ale z tym niewolnictwem, to nie przesadzajmy. Kilkanaście tysięcy INR, to nie jest dużo, ale w warunkach, kiedy firma zapewnia dach nad głową wikt i opierunek, pewnie dojda jakieś napiwki, moze premie, to nie ejst chyba źle. A co standardu mieszkania, to w Polsce osiedli takiej klasy nie ma, fajnie sobie chociaz troche pomieszkać.

  • Taj należy do Taty. A co do formy pracy – takie niewolnictwo jednak. Mieszkanie luksusowe, ale jak lepszy servant quarter. Gdyby dostała te 35 tys. na rękę, to już by była całkiem fajna pensja jak na Delhi i mogłaby prowadzić normalne rodzinne życie.

Pozostaw odpowiedź